| Wydrukuj

W związku ze stuleciem gdyńskiego portu - Wojewoda Pomorski Dariusz Drelich, w imieniu Prezydenta RP, uhonorował 34 pracowników przedsiębiorstwa złotymi, srebrnymi i brązowymi medalami za długoletnią służbę. Wręczył także sześciu osobom  odznaki honorowe ”Zasłużony Pracownik Morza”:

Uroczystość odbyła się w do Sali Koncertowej ZMPG S.A.

Ustawę o budowie portu w Gdyni Sejm RP przyjął 23 września 1922 roku. Uroczyste obchody jubileuszu 100-lecia rozpoczęły się dziś od odsłonięcia tablicy pamiątkowej w Kościele Morskim p.w. Matki Bożej nieustającej pomocy i św. Piotra Rybaka przy ul. Portowej, a także pomnika - ławeczki Tadeusza Wendy i Eugeniusza Kwiatkowskiego przy ul. Polskiej 2 (obok Kapitanatu Portu).

100 lat portu w Gdyni
Traktat Wersalski, kończący I wojnę światową, przywrócił Polsce część Pomorza i niewielki dostęp do Bałtyku. Potrzeby polskiego handlu miał zaspokoić port w Wolnym Mieście Gdańsku, jednak szczegółowe przywileje Polski były wciąż sabotowane przez władze Gdańska Zapadła decyzja o budowie portu w Gdyni. Wielkim orędownikiem przedsięwzięcia był Eugeniusz Kwiatkowski, minister przemysłu i handlu II Rzeczypospolitej, minister skarbu i wicepremier. Człowiek wielce zasłużony dla rozwoju Gdyni. „Polska bez własnego wybrzeża morskiego i bez własnej floty nie będzie nigdy ani zjednoczona, ani niepodległa, ani samodzielna gospodarczo i politycznie, ani szanowana w wielkiej rodzinie państw i narodów, ani zdolna do zabezpieczenia warunków bytu, pracy postępu i dobrobytu swym obywatelom” – mówił.

W 1920 roku wiceadmirał Kazimierz Porębski, szef Departamentu Spraw Morskich Ministerstwa Spraw Wojskowych, zlecił inżynierowi Tadeuszowi Wendzie wybranie lokalizacji oraz wykonanie projektu. Inżynier nie tylko wskazał miejsce ale i zaprojektował oraz nadzorował budowę portu. W sprawozdaniu pisał: „Najdogodniejszym miejscem do budowy portu wojennego (jak również w razie potrzeby handlowego) jest Gdynia, a właściwie nizina między Gdynią a Oksywą (…) Gdynia ma korzystne warunki hydrograficzne, jest osłonięta od wiatrów, a niedaleko znajduje się stacja kolejowa”.

I tak zaczęła się historia gdyńskiego portu, który dziś przeładowuje prawie 27 mln ton ładunków, zajmuje trzecie miejsce pod względem przeładunku kontenerów, przyjmuje tysiące statków i jest największym agroportem na Bałtyku.

Pamiętajmy, że port i miasto nie powstałyby gdyby nie ówcześni wizjonerzy ale też konie. Przewoziły ludzi i materiały. Zaprzęgi liczyły nawet po osiem zwierząt. Gdy grzęzły w błocie szyto im specjalne, drewniane buty, które jednak powodowały  kontuzje. A kulawy koń nie nadawał się do prący... Zwożono je więc tysiącami z całej Polski, a handlarze dorabiali się na nich fortun. Konie pracowały ciężko i ponad swoje siły. To niedoceniani budowniczowie Gdyni!   


Ostatnio zmieniany: